autor: Monika Krężel
bohaterem filmu. A tam klimat jak ze Śląska
W polskich kinach można już oglądać francuski firm „Wysokie i niskie tony”, którego akcja dzieje się m.in. w pogórniczych miasteczkach na północy Francji. Bohaterowie są związani z muzyką, grają w orkiestrach dętych, ćwiczą w pokopalnianych budynkach i dostarczają wzruszeń nie tylko mieszkańcom.
Pierwsze sceny francuskiego filmu, którego reżyserem jest Emmanuel Courcol, nie zapowiadają, że akcja przeniesie nas do górniczego regionu Pas-de-Calais we Francji. Oto światowej sławy dyrygent Thibaut, prowadzący najlepsze orkiestry, dowiaduje się, iż choruje na białaczkę. Ratunkiem jest przeszczep szpiku, najlepiej od rodzeństwa. Podczas badań dotyczących zgodności (przeszczep ma być od jedynej siostry dyrygenta) okazuje się, że Thibaut jest adoptowany. Udaje mu się odnaleźć brata, który gra na puzonie w Górniczej Orkiestrze Marszowej w Walincourt, małym miasteczku na północy Francji.
Jimmy zgadza się oddać bratu szpik, a na pytanie Thibaut, dlaczego gra na puzonie, odpowiada, że u nich były tylko dwa wyjścia – albo orkiestra albo gra w piłkę. Nie da się ukryć, że braci dzieli przepaść – finansowa i zawodowa, taka jak między paryskim dyrygentem a amatorem z prowincji.
Wydawać by się mogło, że Thibaut wychowany w bogatej rodzinie nie zrozumie życia w skromnym domku na górniczym osiedlu. Ale jest inaczej, Thibaut, gdy widzi, że brat ma słuch absolutny, mocno żałuje, że nikt mu nigdy nie dał lepszej muzycznej szansy.
Orkiestra górnicza, która ma za sobą 142 lata historii, to centrum życia miasteczka, w którym lata temu zlikwidowano ostatnią kopalnię. Bierze udział w marszach, konkursach i festiwalach i ma coś, czego nie mają profesjonalni muzycy z najlepszych orkiestr. Bo potomkowie górników mają siebie, przyjaźń, są ze sobą blisko, na dobre i na złe. Potrafią z siebie żartować, a gdy jest taką potrzeba, stanąć za sobą murem. Razem walczą w obronie likwidowanej fabryki, potrafią się zjednoczyć i przyjąć pomoc.
Muzycy ćwiczą w sali w pokopalnianym budynku, gdzie na ścianie – wprawne oko widza na pewno to zobaczy - wisi obraz obecny we wszystkich francuskich górniczych domach. Przedstawia profil górnika w białym kasku z lampką, czerwonym szaliku i niebieskim uniformie na tle wieży szybowej.
Thibaut też pomaga skromnej orkiestrze, gdy ta traci dyrygenta. Zagrzewa mieszkańców do działania, a w zamian za poświęcony czas, męczące przejazdy z Paryża na północ Francji, dostaje od nich przyjaźń i... górniczy kask.
Warto dodać, że pogórnicze miasta na północy Francji pełne są potomków polskich górników. W filmowej orkiestrze występuje muzyk o nazwisku Gillbert Wozniak, a w filmie słychać te same utwory grane przez francuską orkiestrę, które znamy też z repertuaru naszych orkiestr.
Jeśli ktoś ma ochotę poczuć klimat północnej Francji, pogórniczych osiedli i skromnych muzyków, obejrzenie film u o braciach, którzy stali się sobie bliscy przez miłość do muzyki, będzie dobrym pomysłem. Polecam!